wołanie Ani
Tak,
mam taką. Nawet bardzo kosztowną. Na usprawiedliwienie dodam, że
wyjątkowo kocio-pożyteczną. Oczywiście kociarę-karmicielkę. I
gdyby było odrobinę, ciuteńkę więcej takich osób, życie i
kotów, i nasze byłoby znacznie łatwiejsze. Piszę trochę
w nerwach i emocjach, ale mam nadzieję, że zrozumiecie i
wybaczycie.
Ad
rem.
Pani
Łucja - bo ów wstępny opis
.jpg)
